Główne Miasto jest współcześnie reprezentacyjną częścią Gdańska. Znajduje się tu większość znanych zabytków: Złota Brama, Bazylika Mariacka, Fontanna Neptuna, Ratusz Głównego Miasta i Dwór Artusa. Najważniejszym traktem Głównego Miasta jest ul. Długa, która wraz z ul. Długi Targ tworzą tzw. Drogę Królewską. Obszar Głównego Miasta graniczy z historycznymi dzielnicami Gdańska: Starym Przedmieściem i Starym Miastem. Niegdyś wszystkie te miejsca stanowiły osobne ośrodki miejskie.
Dzisiejszą wycieczkę rozpoczniemy od Przedbramia, które mieści się nieopodal Złotej Bramy. Poznamy tajemnicę Więziennej Wieży i dowiemy się czego najbardziej obawiali się złoczyńcy. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się drugi punkt wędrówki – postać ogromnego Kozaka na ścianie Wielkiej Zbrojowni. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego u jego stóp leży odcięta głowa?
Na ul. Piwnej znajduje się kamienica Czerwony Rumak – tam poznamy legendę, która przeniesie nas w odległe czasy reformacji. Gdy już odgadniemy związaną z nią zagadkę, ruszamy dalej w stronę ul. Grobla IV. Na samym jej końcu (skrzyżowanie z ul. Podwale Staromiejskie) mieści się dawny kościół i szpital św. Ducha. Z tym ostatnim wiąże się legenda o parze zakochanych - Jakubie i Annie.
Na koniec naszego spaceru pójdziemy do Złotej Kamienicy, znajdującej się nieopodal Dworu Artusa i Ratusza Głównego Miasta. I spróbujemy wyobrazić sobie, jak wyglądałby dom bogatego burmistrza, gdyby został przebudowany wedle jego zamiarów?
1. O tym jak straszyło w Wieży Więziennej.
Pomiędzy Bramą Wyżynną a Złotą Bramą gdańszczanie zbudowali Przedbramie, czyli zespół składający się z Wieży Więziennej i Katowni. Pierwotnie Przedbramie stanowiło jeden z elementów fortyfikacji Gdańska. Mury Wieży Więziennej zostały wzniesione w XIV w.
W 1575 r. po ucieczce do Francji króla Henryka Walezego nastąpiła nowa wolna elekcja (wybór króla). Jednak wśród szlachty panowała niezgoda co do wyboru kandydata na tron. Część możnowładców (wpływowej szlachty) wybrała Maksymiliana II Habsburga. Na polu elekcyjnym (w miejscu gdzie wybierano królów) przyznano koronę Annie Jagiellonce (siostrze Zygmunta Augusta). Jej mężem został wkrótce Stefan Batory, książę Siedmiogrodu (obecnie centralna Rumunia). Gdańsk licząc na większą niezależność i odwołanie obciążeń wobec Rzeczpospolitej postanowił opowiedzieć się za Habsburgiem. Zwolennicy Maksymiliana II zostali wkrótce pokonani. Stefan Batory nie chciał ugody z Gdańskiem i zdecydował się na wojnę z potężnym miastem. Konflikt miał charakter blokady ekonomicznej, co oznaczało, że spław zboża został skierowany do Elbląga – miasta, które rywalizowało z Gdańskiem.
Ze względu na wojnę z Rosją król musiał zrezygnować z dłuższego oblężenia. Ostatecznie doszło do porozumienia ze zbuntowanymi gdańszczanami.
Przedbramie nosi wiele śladów tej wojny. Odbudową zburzonej wieży zajął się Antoni van Obbergen, ten sam budowniczy, który wzniósł zamek w duńskim Helsingorze (właśnie w nim Szekspir umieścił akcję słynnego dramatu pt. „Hamlet”).
Przedbramie służyło jako więzienie ponad 250 lat. Cele znajdowały się w łączniku pomiędzy Wieżą Więzienną a Katownią oraz w samej Katowni. Wyjątkowym miejscem w Wieży Więziennej była przestronna i jasna cela na pierwszym piętrze, którą nazywano Izbą Żałoby. W pomieszczeniu umieszczano więźniów skazanych na śmierć na trzy dni przed egzekucją. Pewnego dnia trafiła do niej para dzieciobójców, czyli osób skazanych za zabicie dziecka. Winni tak żałowali swoich zbrodni, że sami wymierzyli sobie sprawiedliwość. Strażnicy odnaleźli w celi martwych więźniów. Skazani powiesili się na linach, których końce przywiązali do wystających z sufitu haków.
Minęło trochę czasu... Do Izby Żałoby trafił mężczyzna oskarżony o kradzież. Nie przyznawał się do winy, choć złapano go na gorącym uczynku i znaleziono przy nim skradzione rzeczy. By zmusić oskarżonego do przyznania się, na ogół w takich przypadkach korzystano z usług kata. Tortury miały rozpocząć się następnego ranka. Ponieważ w celach panowało przepełnienie, aresztowanego umieszczono w Izbie Żałoby.
Mężczyzna położył się na pryczy i rozmyślał, co ma powiedzieć, aby uniknąć ciężkich tortur. Gdy, umęczony zasnął, obudził go jakiś hałas. Na środku pokoju zobaczył dwie jasne postaci. Pierwsza miała zawiązaną pętlę na szyi, której koniec był przywiązany do haka u sufitu. Wokół mary krążyło jęcząc i szlochając drugie widmo. W pewnym momencie obie zjawy spojrzały na oskarżonego i pogroziły mu palcem. Tego już nie wytrzymał. Podbiegł do drzwi i błagał:
– Wypuście mnie, przyznam się do wszystkiego!
Nazajutrz złodziej przyznał się do kradzieży. Sąd wymierzył mu karę chłosty i nakazał poprawę, w przeciwnym razie groziłby mu stryczek, czyli kara śmierci przez powieszenie. Od tamtej pory do Izby Żałoby trafiali oporni więźniowie. Tortury okazywały się zbędne, gdyż samo umieszczenie w celi było dla oskarżonych wystarczająco straszne.
Niegdyś tortury były niestety często stosowanym sposobem przymusu. Prowadzono je najczęściej w oddzielnym pomieszczeniu lub nawet budynku, jak właśnie Katownia w Gdańsku, by nie było słychać krzyków więźniów. Na szczęście od początku XIX w. właściwie w całej Europie i Stanach Zjednoczonych tortury są zakazane.
Polska i 147 innych krajów na całym świecie podpisały w 1986 roku Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.
Władze przekonały się, że krzywdzenie drugiego człowieka, by na przykład przyznał się do winy, poniża go i wcale nie przynosi oczekiwanego efektu. Poddawany katuszom człowiek z bólu jest w stanie powiedzieć wszystko, byle przestano go dręczyć.
Torturami nie jest tylko zadawanie cierpienia fizycznego, ale również psychiczne znęcanie się.
Nie jest to ani sprawiedliwe, ani zgodne z prawem międzynarodowym, dlatego wszelkie przejawy torturowania należy potępiać i zgłaszać na policję.
Od 1945 r. na całym świecie dzień 26. czerwca obchodzony jest jako Dzień w Uznaniu Ofiar Tortur. Pomyślcie, aby właśnie wtedy wspomnieć osoby, które wiele przeszły w gdańskiej Katowni i wielu innych miejscach na świecie, wcale nie tak dawno temu. Można w ich intencji zapalić świeczkę na okolicznym cmentarzu. Możecie też tego dnia poszukać w Internecie akcji społecznej dotyczącej tortur i przyłączyć się do niej, na przykład umieszczając związany z tą okolicznością motyw na swoim zdjęciu na portalu społecznościowym.
Możecie też napisać odpowiedni komentarz czy opis, m.in. na swoim komunikatorze Gadu-Gadu, żeby poinformować o tym dniu swoich przyjaciół i namówić ich do włączenia się do Waszej akcji. Takie proste działania mogą sprawić, że wpłyniecie na dorosłych, którzy nie będą w przyszłości planować tortur i innych działań łamiących prawa człowieka.
2. Co mają wspólnego Lwów i Gdańsk?
Gdańsk i Lwów łączą co najmniej dwie rzeczy. Pierwszą jest Pomnik Króla Jana III Sobieskiego na Targu Drzewnym, który został sprowadzony nad Motławę w 1965 r., a pierwotnie zdobił jedną z alei we Lwowie. Drugą jest wyciosana w ścianie Wielkiej Zbrojowni postać mężczyzny w rzymskim stroju. Figura znajduje się na piedestale między bramami budowli od strony Targu Węglowego. U stóp wyrzeźbionej postaci leży odcięta głowa z wąsami. Ale co mężczyzna ma wspólnego ze Lwowem?
Niektórzy przypuszczają, że scena przedstawia moment egzekucji (wykonania wyroku śmierci). Dnia 16 czerwca 1578 r. na rynku w Lwowie ścięto Iwana Podkowę – hospodara (księcia) mołdawskiego na służbie u Stefana Batorego. Hospodar swój przydomek zawdzięczał sile z jaką giął podkowy. Ponadto słynął z męstwa i z wysokiego wzrostu.
Kozak Iwan Podkowa zanim został hospodarem, wykonywał rozkazy Króla Stefana Batorego i pomagał mu w walce ze wspólnym wrogiem – Turcją. Jednak po pewnym czasie polski król zawarł rozejm (zawieszenie broni) z Imperium Osmańskim. Hospodar był bardzo niezadowolony, gdyż uznał ten krok za niesłuszny. Najął oddział Kozaków i zaczął napadać na tureckie zamki. Kozacy byli społecznością zamieszkującą niegdyś południową i wschodnią Ukrainę – ziemie wówczas należące do Rzeczpospolitej. Na początku bowiem XVII w. ziemie Polski obejmowały swoim zasięgiem dzisiejszą Ukrainę, Białoruś i Litwę.
Stepy na Ukrainie dawały schronienie chłopom uciekającymi przed daninami, biednym sługom, którzy był gnębieni przez swoich panów, niewinnie osądzonym i innym uciekinierom. Kozacy stworzyli społeczność o charakterze wojskowym, która oprócz handlu, rybołówstwa i hodowli zajmowała się wyprawami łupieżczymi. Przez wiele lat Kozacy zamieszkiwali tereny Rzeczpospolitej. Oprócz terytorium, Kozaków łączyła z Polską walka ze wspólnym wrogiem – Turcją.
Stefan Batory nie mógł tolerować nieposłuszeństwa Iwana i kazał go schwytać, gdyż dalsze napady na Turków mogły rozpętać wojnę na nowo. Podkowa został postawiony przed sąd wojenny i skazany na karę śmierci przez ścięcie. Długo szukano kata, który mógłby podjąć się wykonania kary. Każdy zobaczywszy olbrzyma, uznawał, że nie jest w stanie wykonać wyroku. Po za tym Iwan był autorytetem wśród społeczności kozackiej i nikt z jego dawnej grupy nie odważyłby się podjąć egzekucji swojego watażki – dowódcy. Do czasu…
Pewnego dnia zgłosił się równie olbrzymi kat co Iwan, który również był Kozakiem. Niegdyś był on przyjacielem Podkowy, ale po jednym z wypadów łupieżczych, poróżnił się z watażką o podział łupów. Teraz mógł dokonać osobistej zemsty.
Egzekucja wreszcie odbyła się. Podkowa przed swoją śmiercią zarzucał Stefanowi Batoremu, że jest sługusem Turcji. W całej Rzeczpospolitej dyskutowano o tym wydarzeniu.
W tych dniach również na ulicach Gdańska można było usłyszeć, że to niebywałe, że poddany ściął swego pana, tym bardziej, że egzekucja została wykonana z rozkazu nielubianego nad Motławą króla Stefana Batorego. Być może na pamiątkę tego wydarzenia gdańszczanie wykuli w ścianie olbrzymiego Kozaka i ściętą głowę hospodara u jego stóp.
Na szczęście ta historia to tylko legenda, a kara śmierci jest dzisiaj prawie na całym świecie zakazana. W Polsce ostatni taki wyrok został wykonany w 1988 roku, kiedy jeszcze nasz kraj nie był demokratyczny.
Życie ludzkie jest najważniejsze i bez względu na to, co przestępca uczynił, nie można karać go śmiercią. Zawsze istnieje nadzieja, że człowiek ten zrozumie swój błąd i już nigdy nie popełni przestępstwa. Może się też zdarzyć, że ktoś zostanie niewinnie oskarżony, a kara śmierci jest nieodwracalna. Zabicie człowieka zawsze jest złe, okrutne i narusza prawo do życia, a zemsta za popełnione czyny nigdy nie będzie wystarczającym wyjaśnieniem wyroku.
10 października obchodzony jest jako Międzynarodowy Dzień przeciwko Karze Śmierci. Może warto w okolicach tej daty zorganizować w Waszej szkole lekcję wychowawczą, apel czy wydarzenie artystyczne na ten temat. Możecie też poprosić Waszych wychowawców i wychowawczynie o zaproszenie do szkoły organizacji zajmującej się prawami człowieka np. Amnesty International czy Fundacji Nasza Przestrzeń, która z tej okazji przeprowadzi w Waszej szkole ciekawe warsztaty.
3. Kamienica Czerwony Rumak
Na rogu ul. Lektykarskiej i Piwnej stoi owiana legendą kamienica Czerwony Rumak. Dom niegdyś należał do rodziny Grodków (niem. Groddeck), która pochodziła ze Śląska. Przedstawiciele rodziny byli burmistrzami i rajcami. Jednym z nich był słynny gdańszczanin Gotfryd Ernest Groddeck, który zasłyną jako pierwszy w świecie autor historii literatury starożytnej Grecji. Po wyjeździe z nadmotławskiego grodu był profesorem na Uniwersytecie w Wilnie, a jego wykładów słuchał sam Adam Mickiewicz.
Skąd wzięła się nazwa kamienicy? Legenda rzuca nieco światła na tę zagadkę. W XVI w. zaczęły docierać do Gdańska z pobliskich Prus Książęcych nowinki reformacyjne. Protestanccy kaznodzieje głosili zepsucie moralne Kościoła i namawiali do dewastowania (niszczenia) katolickich świątyń. Jednak nie wszyscy zgadzali się z nimi. Wśród przeciwników protestanckich duchownych był bogaty rajca związany ze starą religią. Mieszkał on właśnie w kamienicy na rogu ul. Lektykarskiej i Piwnej.
– Prędzej mój kasztanek będzie wyglądał z okienka na strychu, niż ta wasza reformacja się przyjmie – głosił publicznie rajca.
Pewnego dnia kiedy wracał do domu ujrzał przed kamienicą tłum mieszczan wskazujących palcami na konia, który wyglądał z małego okienka na strychu i rżał głośno.
- Jak on się tam dostał? – przez chwilę pomyślał i przypomniał sobie, co niedawno powiedział. Czy aby na pewno się nie mylił?
Od tego czasu rajca nie krytykował już z takim uporem reformacji, która wkrótce zapanowała w Gdańsku. Na pamiątkę tego wydarzenia kazał umieścić zamiast okienka rzeźbę głowy konia i odtąd kamienicę nazywano Czerwony Rumak. Niestety, ostatnia wojna zniszczyła budynek i nie odbudowano go w dawnej postaci.
4. Jakub i Anna
Dawno temu Jakub i Anna uczyli się w jednej szkole parafialnej (działającej przy kościele). Anna była pilną uczennicą i miała bardzo dobre oceny. Jakub uczył się gorzej. Bardziej niż szkoła interesowały go bijatyki i nieustanne gonitwy. Mimo to, młodych łączyła przyjaźń. Za każdym razem, gdy nadchodziły egzaminy, Anna pomagała Jakubowi w nauce. Przepytywała go i tłumaczyła trudniejsze czytanki, a w razie potrzeby – podpowiadała na sprawdzianach.
Gdy Jakub i Anna ukończyli szkołę ich przyjaźń zamieniła się w miłość. Jednak nie mieli odwagi pobrać się, gdyż byli zbyt biedni. Jakub postanowił zarobić trochę pieniędzy i zaciągnął się na statek. Anna przyrzekła, iż będzie na niego czekać. Powzięła decyzję, że do czasu powrotu swojego ukochanego zostanie służącą i tak zarobi na swoje utrzymanie.
Lata mijały, a Jakub nie wracał. Anna postarzała się i nie miała już siły pracować. Codziennie rano musiała żebrać, by opłacić pobyt Przytułku Świętego Ducha. Mieszkali tam biedni i chorzy ludzie, którzy nie mieli środków na samodzielne utrzymanie się.
Pewnego dnia, gdy szła w kierunku swojego stałego miejsca, gdzie codziennie prosiła przechodniów o datki, z oddali zobaczyła, że ktoś już je zajął. Podeszła bliżej i już miała podnieść głos, gdy ujrzała znajomą twarz Jakuba. Upadła na kolana i oboje zaczęli płakać. Jakub opowiedział Annie swoją historię. Na początku szło mu całkiem nieźle, ale wkrótce trafił do niewoli tureckiej. W czasie uwięzienia Jakub nie mógł powiadomić Anny o swoim losie. Wydostał się z niewoli dopiero jako starsza osoba. We Włoszech załoga pewnego szypra, który płynął do Gdańska, zlitowała się nad Jakubem i żeglarze zabrali go ze sobą. W swojej ojczyźnie – Gdańsku, nie miał już ani rodziny, ani znajomych, więc zaczął żebrać.
Żebranie w Gdańsku było niegdyś zastrzeżone licznymi przepisami. Ubogie osoby, które miały zamiar prosić o datki przechodziły szereg corocznych egzaminów z katechizmu, a gdy ukończyły je z pozytywną oceną – otrzymywały odznakę uprawniającą do żebrania.
Jakub musiał zdać takie egzaminy, jeżeli miał zamiar żebrać. Niewiele już jednak pamiętał. Anna jak zwykle pomagała mu w opanowaniu wiadomości. W dniu egzaminu nawet podpowiadała Jakubowi. Dzięki temu jej ukochany zdał katechizm i otrzymał upragnioną odznakę. Od tego czasu staruszkowie trzymali się razem, jak za młodych lat.
Pewnego roku do Gdańska przyszła zaraza. W mieście zapanowała panika i poruszenie. Dżuma zbierała coraz większe plony. Umarli na nią także Jakub i Anna.
W 1640 r. wznoszono nowy szpital Świętego Ducha. Na pamiątkę wspaniałej miłości, w portalu (wejściu do budynku, zazwyczaj zdobionym) wyrzeźbiono parę staruszków. Co roku w majową noc figury odwracają się do siebie i wspominają czasy, w których żyły.
Dzisiaj również można często spotkać na ulicy osoby proszące o wsparcie. Nigdy nie należy ich wyśmiewać ani krzywdzić, są to ludzie, którzy z bardzo różnych powodów nie mają domu, pracy i pieniędzy. Właściwym zachowaniem jest zawiadomienie o takiej osobie lub sytuacji rodziców, opiekunów lub wychowawców. To oni powinni zgłosić to do instytucji, która zajmuje się osobami żebrzącymi. W Gdańsku jest to Straż Miejska, Policja i Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta. Specjaliści wiedzą najlepiej, jaka pomoc będzie odpowiednia. Nigdy nie należy dawać pieniędzy, gdyż datki zniechęcają do szukania pracy i domu.
Nie namawiamy też nikogo do podpowiadania np. na klasówkach, nawet największej szkolnej miłości. Samodzielnie zdobyta wiedza na pewno kiedyś w życiu bardzo się przyda.
5. Złota kamienica
Na Długim Targu znajduje się kamienica, która wyróżnia się na tle pozostałych domów. Ze względu na bogate zdobienia pokryte złotą farbą jest nazywana Złotą Kamienicą. Należała ona kiedyś do burmistrza Speimana. Gdańszczanin zanim został burmistrzem, studiował na uniwersytecie w Sienie we Włoszech, a następnie został kupcem. Wysyłał transporty zboża do regionu Toskania i Państwa Kościelnego. W drogę powrotną do Gdańska zabierał przyprawy, wino oraz oliwę. Speiman szybko wzbogacił się na handlu z położonymi w Italii państwami, mógł pozwolić sobie na znaczne wydatki i dostatnie życie.
W tym czasie we Włoszech rozwijał się renesans – styl w sztuce w XV i XVI w., którego założeniem było poszukiwanie wzorców antycznych (starożytnych). Człowieka renesansu cechowała wszechstronność, czyli zainteresowanie różnymi dziedzinami nauki.
Renesans przypadł do gustu Speimanowi, który postanowił zbudować kamienicę w tym stylu. Osiągnąwszy tytuł rajcy (członek rady miasta) zaczął rozglądać się za domem, który dorównałby jego wysokiemu urzędowi. Okazja do kupna odpowiedniego budynku nadarzyła się z chwilą śmierci właściciela jednej z kamienicy nieopodal Dworu Artusa. Speiman postanowił zakupić dom i przebudować go wedle własnego uznania.
Zmianą fasady kierował słynny gdański architekt Abraham van den Blocke, budowniczy Złotej Bramy i fasady Dworu Artusa. Jego dziełem jest również Fontanna Neptuna.
Kiedy przebudowa dobiegła końca, przyszła pora na umieszczenie rzeźb, które miały zdobić fasady z obu stron budynku. Speiman zamówił figury o tematyce mitologicznej u włoskich mistrzów. Niestety, ich wykonanie przedłużało się, co nie wpływało dobrze na wizerunek Speimana, który w tym czasie pełnił już urząd burmistrza. Nie mógł dłużej słuchać uszczypliwych uwag ze strony kolegów.
Lecz lata mijały, a rzeźb nadal nie było. Wreszcie Speiman otrzymał radosną nowinę: upragnione ozdoby fasad były w drodze do Gdańska. Los jednak przekreślił marzenia burmistrza. W czasie sztormu, statek, który transportował rzeźby rozbił się o skaliste wybrzeża Bretanii (region w północno-zachodniej Francji). Odratowano tylko te najskromniejsze, które miały być przeznaczone na tylną ścianę i ciasne podwórko. Speiman nie miał wyboru i musiał umieścić ocalałe rzeźby na przedniej fasadzie Złotej Kamienicy. Wyobraźcie sobie, jak wspaniały mógł być budynek, gdyby umieszczono na nim wszystkie planowane rzeźby...
Autor: Krzysztof Murawski
Opracowanie graficzne: Agata Graban
Redakcja: Anna Urbańczyk
Konsultacje prawnoczłowiecze: Anna Miler, edukatorka o prawach człowieka Amnesty International
Korekta: Monika Serafin
Lwa Leomana zaprojektowała: Anita Głowińska
Pomysłodawczyni projektu: Małgorzata Kmicińska
Dzisiejszą wycieczkę rozpoczniemy od Przedbramia, które mieści się nieopodal Złotej Bramy. Poznamy tajemnicę Więziennej Wieży i dowiemy się czego najbardziej obawiali się złoczyńcy. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się drugi punkt wędrówki – postać ogromnego Kozaka na ścianie Wielkiej Zbrojowni. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego u jego stóp leży odcięta głowa?
Na ul. Piwnej znajduje się kamienica Czerwony Rumak – tam poznamy legendę, która przeniesie nas w odległe czasy reformacji. Gdy już odgadniemy związaną z nią zagadkę, ruszamy dalej w stronę ul. Grobla IV. Na samym jej końcu (skrzyżowanie z ul. Podwale Staromiejskie) mieści się dawny kościół i szpital św. Ducha. Z tym ostatnim wiąże się legenda o parze zakochanych - Jakubie i Annie.
Na koniec naszego spaceru pójdziemy do Złotej Kamienicy, znajdującej się nieopodal Dworu Artusa i Ratusza Głównego Miasta. I spróbujemy wyobrazić sobie, jak wyglądałby dom bogatego burmistrza, gdyby został przebudowany wedle jego zamiarów?
1. O tym jak straszyło w Wieży Więziennej.Pomiędzy Bramą Wyżynną a Złotą Bramą gdańszczanie zbudowali Przedbramie, czyli zespół składający się z Wieży Więziennej i Katowni. Pierwotnie Przedbramie stanowiło jeden z elementów fortyfikacji Gdańska. Mury Wieży Więziennej zostały wzniesione w XIV w.
W 1575 r. po ucieczce do Francji króla Henryka Walezego nastąpiła nowa wolna elekcja (wybór króla). Jednak wśród szlachty panowała niezgoda co do wyboru kandydata na tron. Część możnowładców (wpływowej szlachty) wybrała Maksymiliana II Habsburga. Na polu elekcyjnym (w miejscu gdzie wybierano królów) przyznano koronę Annie Jagiellonce (siostrze Zygmunta Augusta). Jej mężem został wkrótce Stefan Batory, książę Siedmiogrodu (obecnie centralna Rumunia). Gdańsk licząc na większą niezależność i odwołanie obciążeń wobec Rzeczpospolitej postanowił opowiedzieć się za Habsburgiem. Zwolennicy Maksymiliana II zostali wkrótce pokonani. Stefan Batory nie chciał ugody z Gdańskiem i zdecydował się na wojnę z potężnym miastem. Konflikt miał charakter blokady ekonomicznej, co oznaczało, że spław zboża został skierowany do Elbląga – miasta, które rywalizowało z Gdańskiem.
Ze względu na wojnę z Rosją król musiał zrezygnować z dłuższego oblężenia. Ostatecznie doszło do porozumienia ze zbuntowanymi gdańszczanami.
Przedbramie nosi wiele śladów tej wojny. Odbudową zburzonej wieży zajął się Antoni van Obbergen, ten sam budowniczy, który wzniósł zamek w duńskim Helsingorze (właśnie w nim Szekspir umieścił akcję słynnego dramatu pt. „Hamlet”).
Przedbramie służyło jako więzienie ponad 250 lat. Cele znajdowały się w łączniku pomiędzy Wieżą Więzienną a Katownią oraz w samej Katowni. Wyjątkowym miejscem w Wieży Więziennej była przestronna i jasna cela na pierwszym piętrze, którą nazywano Izbą Żałoby. W pomieszczeniu umieszczano więźniów skazanych na śmierć na trzy dni przed egzekucją. Pewnego dnia trafiła do niej para dzieciobójców, czyli osób skazanych za zabicie dziecka. Winni tak żałowali swoich zbrodni, że sami wymierzyli sobie sprawiedliwość. Strażnicy odnaleźli w celi martwych więźniów. Skazani powiesili się na linach, których końce przywiązali do wystających z sufitu haków.
Minęło trochę czasu... Do Izby Żałoby trafił mężczyzna oskarżony o kradzież. Nie przyznawał się do winy, choć złapano go na gorącym uczynku i znaleziono przy nim skradzione rzeczy. By zmusić oskarżonego do przyznania się, na ogół w takich przypadkach korzystano z usług kata. Tortury miały rozpocząć się następnego ranka. Ponieważ w celach panowało przepełnienie, aresztowanego umieszczono w Izbie Żałoby.
Mężczyzna położył się na pryczy i rozmyślał, co ma powiedzieć, aby uniknąć ciężkich tortur. Gdy, umęczony zasnął, obudził go jakiś hałas. Na środku pokoju zobaczył dwie jasne postaci. Pierwsza miała zawiązaną pętlę na szyi, której koniec był przywiązany do haka u sufitu. Wokół mary krążyło jęcząc i szlochając drugie widmo. W pewnym momencie obie zjawy spojrzały na oskarżonego i pogroziły mu palcem. Tego już nie wytrzymał. Podbiegł do drzwi i błagał:
– Wypuście mnie, przyznam się do wszystkiego!
Nazajutrz złodziej przyznał się do kradzieży. Sąd wymierzył mu karę chłosty i nakazał poprawę, w przeciwnym razie groziłby mu stryczek, czyli kara śmierci przez powieszenie. Od tamtej pory do Izby Żałoby trafiali oporni więźniowie. Tortury okazywały się zbędne, gdyż samo umieszczenie w celi było dla oskarżonych wystarczająco straszne.
Niegdyś tortury były niestety często stosowanym sposobem przymusu. Prowadzono je najczęściej w oddzielnym pomieszczeniu lub nawet budynku, jak właśnie Katownia w Gdańsku, by nie było słychać krzyków więźniów. Na szczęście od początku XIX w. właściwie w całej Europie i Stanach Zjednoczonych tortury są zakazane.
Polska i 147 innych krajów na całym świecie podpisały w 1986 roku Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.
Władze przekonały się, że krzywdzenie drugiego człowieka, by na przykład przyznał się do winy, poniża go i wcale nie przynosi oczekiwanego efektu. Poddawany katuszom człowiek z bólu jest w stanie powiedzieć wszystko, byle przestano go dręczyć.
Torturami nie jest tylko zadawanie cierpienia fizycznego, ale również psychiczne znęcanie się.
Nie jest to ani sprawiedliwe, ani zgodne z prawem międzynarodowym, dlatego wszelkie przejawy torturowania należy potępiać i zgłaszać na policję.
Od 1945 r. na całym świecie dzień 26. czerwca obchodzony jest jako Dzień w Uznaniu Ofiar Tortur. Pomyślcie, aby właśnie wtedy wspomnieć osoby, które wiele przeszły w gdańskiej Katowni i wielu innych miejscach na świecie, wcale nie tak dawno temu. Można w ich intencji zapalić świeczkę na okolicznym cmentarzu. Możecie też tego dnia poszukać w Internecie akcji społecznej dotyczącej tortur i przyłączyć się do niej, na przykład umieszczając związany z tą okolicznością motyw na swoim zdjęciu na portalu społecznościowym.
Możecie też napisać odpowiedni komentarz czy opis, m.in. na swoim komunikatorze Gadu-Gadu, żeby poinformować o tym dniu swoich przyjaciół i namówić ich do włączenia się do Waszej akcji. Takie proste działania mogą sprawić, że wpłyniecie na dorosłych, którzy nie będą w przyszłości planować tortur i innych działań łamiących prawa człowieka.
Gdańsk i Lwów łączą co najmniej dwie rzeczy. Pierwszą jest Pomnik Króla Jana III Sobieskiego na Targu Drzewnym, który został sprowadzony nad Motławę w 1965 r., a pierwotnie zdobił jedną z alei we Lwowie. Drugą jest wyciosana w ścianie Wielkiej Zbrojowni postać mężczyzny w rzymskim stroju. Figura znajduje się na piedestale między bramami budowli od strony Targu Węglowego. U stóp wyrzeźbionej postaci leży odcięta głowa z wąsami. Ale co mężczyzna ma wspólnego ze Lwowem?
Niektórzy przypuszczają, że scena przedstawia moment egzekucji (wykonania wyroku śmierci). Dnia 16 czerwca 1578 r. na rynku w Lwowie ścięto Iwana Podkowę – hospodara (księcia) mołdawskiego na służbie u Stefana Batorego. Hospodar swój przydomek zawdzięczał sile z jaką giął podkowy. Ponadto słynął z męstwa i z wysokiego wzrostu.
Kozak Iwan Podkowa zanim został hospodarem, wykonywał rozkazy Króla Stefana Batorego i pomagał mu w walce ze wspólnym wrogiem – Turcją. Jednak po pewnym czasie polski król zawarł rozejm (zawieszenie broni) z Imperium Osmańskim. Hospodar był bardzo niezadowolony, gdyż uznał ten krok za niesłuszny. Najął oddział Kozaków i zaczął napadać na tureckie zamki. Kozacy byli społecznością zamieszkującą niegdyś południową i wschodnią Ukrainę – ziemie wówczas należące do Rzeczpospolitej. Na początku bowiem XVII w. ziemie Polski obejmowały swoim zasięgiem dzisiejszą Ukrainę, Białoruś i Litwę.
Stepy na Ukrainie dawały schronienie chłopom uciekającymi przed daninami, biednym sługom, którzy był gnębieni przez swoich panów, niewinnie osądzonym i innym uciekinierom. Kozacy stworzyli społeczność o charakterze wojskowym, która oprócz handlu, rybołówstwa i hodowli zajmowała się wyprawami łupieżczymi. Przez wiele lat Kozacy zamieszkiwali tereny Rzeczpospolitej. Oprócz terytorium, Kozaków łączyła z Polską walka ze wspólnym wrogiem – Turcją.
Stefan Batory nie mógł tolerować nieposłuszeństwa Iwana i kazał go schwytać, gdyż dalsze napady na Turków mogły rozpętać wojnę na nowo. Podkowa został postawiony przed sąd wojenny i skazany na karę śmierci przez ścięcie. Długo szukano kata, który mógłby podjąć się wykonania kary. Każdy zobaczywszy olbrzyma, uznawał, że nie jest w stanie wykonać wyroku. Po za tym Iwan był autorytetem wśród społeczności kozackiej i nikt z jego dawnej grupy nie odważyłby się podjąć egzekucji swojego watażki – dowódcy. Do czasu…
Pewnego dnia zgłosił się równie olbrzymi kat co Iwan, który również był Kozakiem. Niegdyś był on przyjacielem Podkowy, ale po jednym z wypadów łupieżczych, poróżnił się z watażką o podział łupów. Teraz mógł dokonać osobistej zemsty.
Egzekucja wreszcie odbyła się. Podkowa przed swoją śmiercią zarzucał Stefanowi Batoremu, że jest sługusem Turcji. W całej Rzeczpospolitej dyskutowano o tym wydarzeniu.
W tych dniach również na ulicach Gdańska można było usłyszeć, że to niebywałe, że poddany ściął swego pana, tym bardziej, że egzekucja została wykonana z rozkazu nielubianego nad Motławą króla Stefana Batorego. Być może na pamiątkę tego wydarzenia gdańszczanie wykuli w ścianie olbrzymiego Kozaka i ściętą głowę hospodara u jego stóp.
Na szczęście ta historia to tylko legenda, a kara śmierci jest dzisiaj prawie na całym świecie zakazana. W Polsce ostatni taki wyrok został wykonany w 1988 roku, kiedy jeszcze nasz kraj nie był demokratyczny.
Życie ludzkie jest najważniejsze i bez względu na to, co przestępca uczynił, nie można karać go śmiercią. Zawsze istnieje nadzieja, że człowiek ten zrozumie swój błąd i już nigdy nie popełni przestępstwa. Może się też zdarzyć, że ktoś zostanie niewinnie oskarżony, a kara śmierci jest nieodwracalna. Zabicie człowieka zawsze jest złe, okrutne i narusza prawo do życia, a zemsta za popełnione czyny nigdy nie będzie wystarczającym wyjaśnieniem wyroku.
10 października obchodzony jest jako Międzynarodowy Dzień przeciwko Karze Śmierci. Może warto w okolicach tej daty zorganizować w Waszej szkole lekcję wychowawczą, apel czy wydarzenie artystyczne na ten temat. Możecie też poprosić Waszych wychowawców i wychowawczynie o zaproszenie do szkoły organizacji zajmującej się prawami człowieka np. Amnesty International czy Fundacji Nasza Przestrzeń, która z tej okazji przeprowadzi w Waszej szkole ciekawe warsztaty.
3. Kamienica Czerwony RumakNa rogu ul. Lektykarskiej i Piwnej stoi owiana legendą kamienica Czerwony Rumak. Dom niegdyś należał do rodziny Grodków (niem. Groddeck), która pochodziła ze Śląska. Przedstawiciele rodziny byli burmistrzami i rajcami. Jednym z nich był słynny gdańszczanin Gotfryd Ernest Groddeck, który zasłyną jako pierwszy w świecie autor historii literatury starożytnej Grecji. Po wyjeździe z nadmotławskiego grodu był profesorem na Uniwersytecie w Wilnie, a jego wykładów słuchał sam Adam Mickiewicz.
Skąd wzięła się nazwa kamienicy? Legenda rzuca nieco światła na tę zagadkę. W XVI w. zaczęły docierać do Gdańska z pobliskich Prus Książęcych nowinki reformacyjne. Protestanccy kaznodzieje głosili zepsucie moralne Kościoła i namawiali do dewastowania (niszczenia) katolickich świątyń. Jednak nie wszyscy zgadzali się z nimi. Wśród przeciwników protestanckich duchownych był bogaty rajca związany ze starą religią. Mieszkał on właśnie w kamienicy na rogu ul. Lektykarskiej i Piwnej.
– Prędzej mój kasztanek będzie wyglądał z okienka na strychu, niż ta wasza reformacja się przyjmie – głosił publicznie rajca.
Pewnego dnia kiedy wracał do domu ujrzał przed kamienicą tłum mieszczan wskazujących palcami na konia, który wyglądał z małego okienka na strychu i rżał głośno.
- Jak on się tam dostał? – przez chwilę pomyślał i przypomniał sobie, co niedawno powiedział. Czy aby na pewno się nie mylił?
Od tego czasu rajca nie krytykował już z takim uporem reformacji, która wkrótce zapanowała w Gdańsku. Na pamiątkę tego wydarzenia kazał umieścić zamiast okienka rzeźbę głowy konia i odtąd kamienicę nazywano Czerwony Rumak. Niestety, ostatnia wojna zniszczyła budynek i nie odbudowano go w dawnej postaci.
4. Jakub i AnnaDawno temu Jakub i Anna uczyli się w jednej szkole parafialnej (działającej przy kościele). Anna była pilną uczennicą i miała bardzo dobre oceny. Jakub uczył się gorzej. Bardziej niż szkoła interesowały go bijatyki i nieustanne gonitwy. Mimo to, młodych łączyła przyjaźń. Za każdym razem, gdy nadchodziły egzaminy, Anna pomagała Jakubowi w nauce. Przepytywała go i tłumaczyła trudniejsze czytanki, a w razie potrzeby – podpowiadała na sprawdzianach.
Gdy Jakub i Anna ukończyli szkołę ich przyjaźń zamieniła się w miłość. Jednak nie mieli odwagi pobrać się, gdyż byli zbyt biedni. Jakub postanowił zarobić trochę pieniędzy i zaciągnął się na statek. Anna przyrzekła, iż będzie na niego czekać. Powzięła decyzję, że do czasu powrotu swojego ukochanego zostanie służącą i tak zarobi na swoje utrzymanie.
Lata mijały, a Jakub nie wracał. Anna postarzała się i nie miała już siły pracować. Codziennie rano musiała żebrać, by opłacić pobyt Przytułku Świętego Ducha. Mieszkali tam biedni i chorzy ludzie, którzy nie mieli środków na samodzielne utrzymanie się.
Pewnego dnia, gdy szła w kierunku swojego stałego miejsca, gdzie codziennie prosiła przechodniów o datki, z oddali zobaczyła, że ktoś już je zajął. Podeszła bliżej i już miała podnieść głos, gdy ujrzała znajomą twarz Jakuba. Upadła na kolana i oboje zaczęli płakać. Jakub opowiedział Annie swoją historię. Na początku szło mu całkiem nieźle, ale wkrótce trafił do niewoli tureckiej. W czasie uwięzienia Jakub nie mógł powiadomić Anny o swoim losie. Wydostał się z niewoli dopiero jako starsza osoba. We Włoszech załoga pewnego szypra, który płynął do Gdańska, zlitowała się nad Jakubem i żeglarze zabrali go ze sobą. W swojej ojczyźnie – Gdańsku, nie miał już ani rodziny, ani znajomych, więc zaczął żebrać.
Żebranie w Gdańsku było niegdyś zastrzeżone licznymi przepisami. Ubogie osoby, które miały zamiar prosić o datki przechodziły szereg corocznych egzaminów z katechizmu, a gdy ukończyły je z pozytywną oceną – otrzymywały odznakę uprawniającą do żebrania.
Jakub musiał zdać takie egzaminy, jeżeli miał zamiar żebrać. Niewiele już jednak pamiętał. Anna jak zwykle pomagała mu w opanowaniu wiadomości. W dniu egzaminu nawet podpowiadała Jakubowi. Dzięki temu jej ukochany zdał katechizm i otrzymał upragnioną odznakę. Od tego czasu staruszkowie trzymali się razem, jak za młodych lat.
Pewnego roku do Gdańska przyszła zaraza. W mieście zapanowała panika i poruszenie. Dżuma zbierała coraz większe plony. Umarli na nią także Jakub i Anna.
W 1640 r. wznoszono nowy szpital Świętego Ducha. Na pamiątkę wspaniałej miłości, w portalu (wejściu do budynku, zazwyczaj zdobionym) wyrzeźbiono parę staruszków. Co roku w majową noc figury odwracają się do siebie i wspominają czasy, w których żyły.
Dzisiaj również można często spotkać na ulicy osoby proszące o wsparcie. Nigdy nie należy ich wyśmiewać ani krzywdzić, są to ludzie, którzy z bardzo różnych powodów nie mają domu, pracy i pieniędzy. Właściwym zachowaniem jest zawiadomienie o takiej osobie lub sytuacji rodziców, opiekunów lub wychowawców. To oni powinni zgłosić to do instytucji, która zajmuje się osobami żebrzącymi. W Gdańsku jest to Straż Miejska, Policja i Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta. Specjaliści wiedzą najlepiej, jaka pomoc będzie odpowiednia. Nigdy nie należy dawać pieniędzy, gdyż datki zniechęcają do szukania pracy i domu.
Nie namawiamy też nikogo do podpowiadania np. na klasówkach, nawet największej szkolnej miłości. Samodzielnie zdobyta wiedza na pewno kiedyś w życiu bardzo się przyda.
5. Złota kamienicaNa Długim Targu znajduje się kamienica, która wyróżnia się na tle pozostałych domów. Ze względu na bogate zdobienia pokryte złotą farbą jest nazywana Złotą Kamienicą. Należała ona kiedyś do burmistrza Speimana. Gdańszczanin zanim został burmistrzem, studiował na uniwersytecie w Sienie we Włoszech, a następnie został kupcem. Wysyłał transporty zboża do regionu Toskania i Państwa Kościelnego. W drogę powrotną do Gdańska zabierał przyprawy, wino oraz oliwę. Speiman szybko wzbogacił się na handlu z położonymi w Italii państwami, mógł pozwolić sobie na znaczne wydatki i dostatnie życie.
W tym czasie we Włoszech rozwijał się renesans – styl w sztuce w XV i XVI w., którego założeniem było poszukiwanie wzorców antycznych (starożytnych). Człowieka renesansu cechowała wszechstronność, czyli zainteresowanie różnymi dziedzinami nauki.
Renesans przypadł do gustu Speimanowi, który postanowił zbudować kamienicę w tym stylu. Osiągnąwszy tytuł rajcy (członek rady miasta) zaczął rozglądać się za domem, który dorównałby jego wysokiemu urzędowi. Okazja do kupna odpowiedniego budynku nadarzyła się z chwilą śmierci właściciela jednej z kamienicy nieopodal Dworu Artusa. Speiman postanowił zakupić dom i przebudować go wedle własnego uznania.
Zmianą fasady kierował słynny gdański architekt Abraham van den Blocke, budowniczy Złotej Bramy i fasady Dworu Artusa. Jego dziełem jest również Fontanna Neptuna.
Kiedy przebudowa dobiegła końca, przyszła pora na umieszczenie rzeźb, które miały zdobić fasady z obu stron budynku. Speiman zamówił figury o tematyce mitologicznej u włoskich mistrzów. Niestety, ich wykonanie przedłużało się, co nie wpływało dobrze na wizerunek Speimana, który w tym czasie pełnił już urząd burmistrza. Nie mógł dłużej słuchać uszczypliwych uwag ze strony kolegów.
Lecz lata mijały, a rzeźb nadal nie było. Wreszcie Speiman otrzymał radosną nowinę: upragnione ozdoby fasad były w drodze do Gdańska. Los jednak przekreślił marzenia burmistrza. W czasie sztormu, statek, który transportował rzeźby rozbił się o skaliste wybrzeża Bretanii (region w północno-zachodniej Francji). Odratowano tylko te najskromniejsze, które miały być przeznaczone na tylną ścianę i ciasne podwórko. Speiman nie miał wyboru i musiał umieścić ocalałe rzeźby na przedniej fasadzie Złotej Kamienicy. Wyobraźcie sobie, jak wspaniały mógł być budynek, gdyby umieszczono na nim wszystkie planowane rzeźby...
Autor: Krzysztof Murawski
Opracowanie graficzne: Agata Graban
Redakcja: Anna Urbańczyk
Konsultacje prawnoczłowiecze: Anna Miler, edukatorka o prawach człowieka Amnesty International
Korekta: Monika Serafin
Lwa Leomana zaprojektowała: Anita Głowińska
Pomysłodawczyni projektu: Małgorzata Kmicińska
Gdańskie Miniatury - Legendy Głównego Miasta - MAPA CZARNO BIAŁA
Gdańskie Miniatury - Legendy Głównego Miasta - MAPA KOLOROWA
Bibliografia:
Januszajtis A., Legendy dawnego Gdańska, Gdańsk 2005.
Samp J., Legendy gdańskie. Dawne, nowe i najnowsze, Gdańsk 2004.
www.hotelwm.pl/groddeck,178,1,134.html
ibedeker.pl/obiekty/zlota-kamienica-przewodnik-po-gdansku/#axzz1gtjIQKqX
www.mhmg.gda.pl/index.php
pl.wikipedia.org/wiki/Tortura#Historia_stosowania_tortur
www.poradaprawna.pl
www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Nie-daj-sie-naciagnac-zebrzacym-n48613.html
maciejlewickib.blog.onet.pl/Zebracy-Nie-wspierajmy-ich-w-G,2,ID410077856,n
kampanianazywo.pl/relacja/pomoc-demoralizuje-biedakow-wg-ks-stryczka-tak/
www.gdansk.naszemiasto.pl/artykul/933837,nie-dawaj-pieniedzy-zebrakom-kampania-informacyjna-w-gdansku,id,t.html
amnesty.org.pl/no_cache/archiwum/aktualnosci-strona-artykulu/article/7490/589/category/9.html
amnesty.org.pl/no_cache/archiwum/aktualnosci-strona-artykulu/article/7498/589/category/5/neste/2.html
Pola z gwiazdką (*) są obowiązkowe.








